499 PLN za roladę z sandacza? – O kongresach i konferencjach branżowych

Wróciłam wczoraj z „Blueffect – I Ogólnopolskiego Kongresu efektywności”. W trakcie jego trwania w chwilach między wykładami, a herbatą na szybko wrzuciłam kilka informacji i zdjęć z telefonu na Facebooka o mojej tam obecności. Pierwsze dwie reakcje z jakimi się spotkałam można zamknąć w słowach „po co jeździć na takie kongresy – toż to zdzierstwo i nic nie dają”. Były to słowa osób, które bardzo lubię i szanuję, jednak nie za bardzo związanych z kwestią prowadzenia własnej działalności gospodarczej – mamy więc inne priorytety i inne oczekiwania względem tego typu wydarzeń.

Postaram się napisać, dlaczego wg mnie warto od czasu do czasu (sic!) wybrać się na podobne eventy i jakie korzyści one przynoszą.

PLUSY

Przede wszystkim i na pierwszym miejscu należy postawić sieć kontaktów. W odróżnieniu od konferencji akademickich, gdzie priorytetem ma być specjalistyczna wiedza (którą ciężko w zadowalającym stopniu przekazać w czasie 20 min. wykładu) na kongresach biznesowych liczy się możliwość spotkania z branżowcami. Z tej też przyczyny, Blueffect rozpoczął się sesją networkingową ułatwiającą otwarcie się na siebie i nawiązanie współpracy wśród uczestników. Na tydzień przed kongresem organizatorzy poprosili o przygotowanie min. 30 wizytówek na ten czas. To jest min. 30 potencjalnych klientów!

Są to potencjalni klienci dla mnie jako fotografa! Każda firma potrzebuje zdjęć do strony, czy to produtków, czy biznesowych fotografii pracowników (poza tym każdy może mieć dziecko w wieku komunijnym lub 100dniówkowym ;]). Oczywiście do ostatecznego nawiązania współpracy długa droga, jednak większe są szanse po takim spotkaniu, niż wręczeniu ulotki pani Heli na ulicy.

Tutaj ważna uwaga. Osoba prowadząca swoją działalność gospodarczą w zakresie produkcji czepków pływackich może mieć nikłe szanse na znalezienie kontrahentów na kongresie branży cukierniczej – zatem należy rozważnie wybierać miejsca w których się pokazujemy.

Kolejna kwestia to wiedza, ale nie chodzi o wiedzę akademicką, o dogłębne pogłębienie tematu, chodzi o poznanie trendów, głównie zagranicznych. Na Blueffect przybyli prelegenci z Norewgii, Holandii, Niemiec, Czech oraz oczywiście nasi rodacy pracujący w różnych częściach kraju i świata – gdzie oni są, gdzie mnie jeszcze nie ma? Nie ma się co łudzić, że sprzedadzą szczegółowe informacje nt. gotowych rozwiązań – to nie byłoby w ich interesie, ale pokażą trendy, pochwalą się swoimi osiągnięciami i produktami.

Prestiż. Wiem, brzmi to bufonowato, jednak w świecie biznesu informacje na temat tego w jakich ekskluzywnych miejscach się firma pokazuje jest istotna. Przełożenie jest proste – stać mnie na „pokazanie się” –> musiałam na to zarobić –> miałam wystarczająco klientów –> zatem nie jestem firmą krzak, nie zajmuję się fotografią z doskoku i byle jak.
Zwróćmy uwagę na pewne tendencje – im większa firma tym na jej korytarzu więcej zdjęć i certyfikatów pokazujących zaangażowanie w tego typu wydarzenia. Chyba warto.

MINUSY

Koszty. Można chodzić na darmowe konferencje, jednak te z wyższej półki trochę kosztują. Sam fakt, że Blueffect odbył się w hotelu Novotel w samym centrum Warszawy, w ekskluzywnych salach, z nowoczesną technologią tłumaczeniową, a w ramach lunch’u serwowane były rolady z sandacza, sałatki z łososia i potrawy których nazw nie potrafię wymienić, świadczy o tym, że to musiało pochłonąć trochę pieniędzy. Bilety lotnicze dla cenionych w branży prelegentów też są niezłym wydatkiem. Zawsze jest coś za coś – to właśnie wpływa na wspominany wcześniej prestiż.

Kolejna sprawa, to czas. To jest cały dzień „normalnej pracy” wyjęty z kalendarza. Jeśli Twoja praca jest sezonowa np. organizujesz zielone szkoły, to maj i czerwiec nie będą dla Ciebie najlepszymi miesiącami na tego typu inwestycje. Więcej możesz stracić jeśli niedopełnisz swoich obowiązków przy organiacji wyjazdu (a negatywny PR rozchodzi się znacznie szybciej niż ten pozytywny – Polacy lubią narzekać), w stosunku do potencjalnych zysków z uczestnictwa w konferencji.

PODSUMOWANIE

Myślę że kongresy i konferencje branżowe są przydatnym narzędziem i warto brać w nich udział, pamiętając o tym, że ich punktem ciężkości nie jest wiedza, a kontakty. Jeśli w tej chwili prowadzenia swojej firmy właśnie tego szukasz i możesz zainwestować kilkaset złotych, to śmiało. Jeśli problem tkwi w pieniądzach – zastanów się jakimi innymi drogami możesz się tam dostać – może wygrana w konkursie organizatora, a może zaproponowanie usługi przydatnej przy organizacji konferencji?

Odczucia po wykładach na Blueffect miałam „sinusoidalne” – niektóre informacje były oczywiste, inne dobrze że przypomniano, pokazano nowe trendy, jednak kontakty są na wagę złota.