Naprzeciw powszechnej już nagonce, czyli o kampanii zup PROFI „bo zupa była prawdziwa”

Brzydal

Jedziemy na zlecenie i widzę bilbord „bo zupa była prawdziwa”. Myślę sobie, że jakaś taka brzydka ta reklama, ale hasło fajne wybrali – nawiązuje do popularnej frazy „bo zupa była za słona”, pokazuje kontrast między powiedzeniem powszechnie znanym a ich produktem, generalnie git.

 Powszechna panika

Wracam. Wchodzę na „Przerwę na reklamę”, tam konkurs na największą porażkę reklamową w minionym roku i czytam odpowiedzi uczestników. Ku mojemu zdziwieniu widzę, że „bo zupa była prawdziwa”. Ok. Może i ten bilbord graficznie jest cienki, ale żeby obwoływać to porażką roku?

Przychodzę do mojego ulubionego blogera Zucha i co czytam? Oburzony reklamą zupek PROFI. Coś więc musi być na rzeczy, tylko co?

Sława powiedzonka

Otóż okazuje się, że słowa dla mnie będące  zwykłym powiedzeniem o nieznanym pochodzeniu są tekstem reklamowym kampanii społecznej przeciw przemocy w rodzinie z przed kilkunastu lat. Ok, ale ile osób jest tego świadomych?? Tekst ten jest znacznie starszy niż sama kampania, która go tylko upowszechniła.

Będziemy teraz kruszyć kopie?

Przywłaszczenie?

Mam wrażenie, że znacznie więcej niesmacznych kampanii jest uruchamianych, ba, one są robione z pełnym rozmysłem by zaszokować, by oburzyć, podburzyć, wkurzyć. Czy nawiązanie do powiedzenia, które może i było upowszechnione przez kampanię społeczną, ale które ma starsze korzenie jest aż tak szokujące? Jeśli jakaś kampania użyje słów „być albo nie być”, to zyska na nie wyłączność?

No więc jak to jest drodzy Znawcy tematu?