Paczucha dla Sierściucha!

Paczucha dla Sierściucha!

Akcja zakończona! Udało się! Paczucha dla Sierściucha – tak ją nazwałam wracając już ze Schroniska. Trochę nie w czas, ale podobno lepiej późno niż wcale, a nazwa nie była najważniejsza. Przyda się natomiast przy kolejnych edycjach.

Dzisiaj ok godz. 13:15 wyruszyłam moją Srebrną Strzałą mknąc z prędkością niemal światła w stronę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Józefowie. Na pokładzie znajdowały się następujące rzeczy:

1. Wór kocy od Kasi i Kamila
2. Duża kuweta dla kota od Agnieszki i Tomka
3. Pudło kocy i ciepłych narzut od Justyny
4. Koc i becik od Katarzyny i Krzysztofa
5. Obroża i smycz od Eosa
6. Chodniczek oraz mokra karma dla szczeniaków od Łukasza i mnie.

Czy to dużo, czy to mało? Wydaje mi się, że zawsze będzie za mało, ale każde wsparcie jest ważne. W czasie tej drobnej zbiórki pewna agencja reklamowa zainteresowała się tematem. Być może zrodzi się z tego współpraca z producentem karmy, ale jeszcze nic nie jest pewne. Póki co trzymajcie kciuki, a jak coś będzie się działo, to dam cynk!

Na koniec zapraszam do obejrzenia mini relacji z akcji. Wybaczcie, że wszystkie zdjęcia są robione telefonem – nie byłam w stanie ogarniać i kwestii organizacyjnych i profesjonalnego fotoreportażu.

CAM00288

Po objeździe po znajomych w Srebrnej Strzale pojawiły się różne sprzęty…

CAM00291

W tym samym czasie w domu Eos szykował paczkę do zapakowania… Ciężko było mu się rozstać ze swoją szczenięcą obróżką…

CAM00292

… na szczęście udało si go przekonać, że już w nią nie wejdzie, a obroża i smycz mogą jeszcze długo posłużyc jakiemuś bratu lub siostrze sierściuchowi… Zapakowaliśmy je więc do kartonu.

CAM00296

Tak obłożona była Srebrna Strzała kiedy wszystko było już spakowane. Czas mknąć małym Tico polskimi szosami.

CAM00299

Po dojechaniu na miejsce pan ze Schroniska pomógł mi przenieść dary do środka.

CAM00301

Nie wiem do których konkretnie psiaczków trafią nasze dary, ale zrobiłam kilka zdjęć mieszkańcom Schroniska. Ten przerażony kolega dopiero przyjchał. Jeszcze nie ma imienia :(

CAM00304

… ten Sierściuch był bardzo energiczny, widać było że chętnie by ze mną pojechał do domu…

CAM00305

Jeżeli dobrze zrozumiałam, to są psie mamy.

CAM00308

Czworonóg z prawej postanowił dokładnie wylizać mi rękę… był spragniony ciepła… Ten po lewej był mniej ufny – nie dał się pogłaskać.

CAM00309

Nie odważyłam się wejść dalej do krętych alejek z boksami… ściskało mnie w gradle na myśl, że nie jestem w stanie pomóc każdemu z tych psiaków…

 

 

 

 

 

 

 

Przez całą drogę powrotną myślałam o losie tych zwierząt. Na początku o tym, że mój osobisty sierściuch – labrador Eos nie ma pojęcia jak mu w życiu jest dobrze, na jakich genialnych właścicieli trafił, jak mu się w życiu „rewelacyjnie wiedzie”, jest mu ciepło, jedzenie dostaje regularnie, a czasami różne nagrody i smaczki. Jego zabawek w domu nie brakuje, bryka na spacerach, wyjazdach itp.

Jednak chwilę potem zastanowiłam się nad sobą. Jak mi jest dobrze, że urodziłam się w takim a nie innym miejscu, kraju, w takiej a nie innej rodzinie. Może w moim menu nie panuje kawior i nie zmieniam restauracji jak rękawiczek, ale narzekać na pewno nie mogę. I wiecie co? To motywuje mnie do lepszej pracy. Do przedsiębiorczości. Będąc przedsiębiorczym człowiek ma z tego profity w postaci zarobków. A im większe są zarobki tym większa szansa na możliwość pomocy innym – ludziom i mniejszym braciom takim jak czworonogi.