List mój prywatny do kapłanów na Wielki Czwartek 2015

List mój prywatny do kapłanów na Wielki Czwartek 2015

Wielki Czwartek, to m.in. Msza Krzyżma na którą czekam cały rok, bo wtedy słowa przeistoczenia wypowiadane równocześnie z setek kapłańskich ust brzmią tak… tak że po prostu ciary przechodzą. Tak, strasznie to płytkie – głupie emocje, gęsia skóra, ale oczywiście nie jest to clue. Uświadomienie sobie jedności prezbiteratu, odnowienie przyrzeczeń kapłańskich przez tych, którzy zdecydowali się oddać swoje życie, po to bym ja mogła przyjmować Ciało Pańskie, by miał mnie kto rozgrzeszać, przybliżać do Boga.

Próbowałam kilka razy w życiu pewnym szczególnym dla mnie kapłanom podziękować za ich posługę, jednak co bym nie robiła zawsze wydaje mi się to mega niewystarczające, a w konsekwencji głupie. Bo co? Dać książkę i powiedzieć „dzięki, że zgodziłeś się na wzięcie krzyża samotności, często odtrącenia, że zrezygnowałeś z założenia kochającej rodziny i spędzania czasu ze swoimi dziećmi które mogłeś mieć”…?

Znam wielu świetnych kapłanów, których traktuję jak wzór duchowego ojcostwa. Są też tacy co podnoszą mi ciśnienie, ale widzę ile dobra robią i do ilu ludzi trafiają z Chrystusem – widać Pan Bóg powołał ich z myślą nie o mnie, ale o tych osobach. Inni, co mają niesamowity dar słowa, każde ich kazanie wtłacza w podłogę i daje okazję do długich rozmyślań, ale też tacy co niezbyt dobrze klecą zdania, a przybliżają do Wszechmocnego. Jest kapłan na którego homiliach pięć razy gubię wątek, ale jego dbałość o Liturgię, świadectwo modlitwy i pogoda ducha bijąca na co dzień niesamowicie pociąga do naśladowania. Znam księży, którzy są świetnymi organizatorami, ale też takie przysłowiowe ciamciarki, które za to zawsze mogę poprosić o modlitwę i mieć ją jak w banku. Zdarzają się duzi i mali, brodaci, łysawi, wysocy, wysportowani, pękaci, onieśmielający, kontaktowi, cisi, łagodni, uszczyplii, gadatliwi, mówiący basem i tacy co śpiewają wyżej niż ja, oazowi, neonkowi, ci od Odnowy i tacy niezrzeszeni, zupełnie „katoliccy”…  Ich wszystkich łączą święcenia, które jutro będą mieli okazję odnawiać.

Jak jesteś jednym z nich, to chcę Ci Kapłanie napisać po prostu, że dziękuję, bo nie tylko niesiesz mi Jezusa, ale pokazujesz co to znaczy rezygnacja z siebie. Wiedz, że Twoje odnowienie przyrzeczeń kapłańskich jest dla mnie zawsze bardzo ważne i jak tylko mogę, to duchowo, w modlitwie Cię w tym wspieram.