Jaka chusta do noszenia dziecka na początek?

Jaka chusta do noszenia dziecka na początek?

Był piękny, gorący, lipcowy poranek. Brat wparował przeszczęśliwy na umówioną wizytę. Zęby szczerzył już z daleka. Miał prezenty dla siostrzenicy, a wśród nich otrzymane od kogoś „nosidło”. Wówczas nikt z nas nie wiedział, że pod płaszczykiem fajnego, przydatnego sprzętu kryje się złowrogie, nieanatomiczne „wisiadło”! Podarek ten sprawił jednak, że jako matka wyedukowałam się w tematyce noszenia dzieci. Przynajmniej na tyle, aby schować prezent w szafie, a zabrać się za naukę prawidłowego noszenia dziecka.

Po co?
Nie jestem typem maniaka chustowego, nie noszę codziennie, nie mam stosu, nie wydaję na to majątku. Noszenie jest dla mnie mega wygodne w niektórych sytuacjach. Z psem wyjść czasami muszę, a nijak nie wjadę na naszą polankę wózkiem. Skoki rozwojowe też były bardziej znośne kiedy mogłam skorzystać z dobrodziejstwa chusty. A wesele? Tak! Było i wesele! Planowałam nordicwalking, ale akurat godziny mi nie podpasowały. Urlop! Yeah! Można wygodnie spędzić czas urlopu.

Najlepszą odpowiedź, co do tego jaka forma noszenia spełni Twoje oraz Maleństwa oczekiwania da Ci doradca noszenia. Ja nim niestety nie jestem, ale mogę podzielić się tym wszystkim co kierowało mną przy wyborze. Rozmawiałam z doradcami, osobami praktykującymi noszenie oraz czytałam, czytałam, czytałam, aż w końcu zapadła decyzja. Być może nieidealna, ale dla mnie najlepsza.

Na początek chusta, bo dzieci niesiadających nie wsadza się do nosidełek (chodzi o rozwój kręgosłupa i pozycję jaką dziecko w nosidle i chuście dziecko przyjmuje). Bałam się. Strasznie się bałam. Ja mam zamotać dziecko i w tym iść? Nie trzymać jej? Przecież jasne, że wypadnie! Bo setkom, tysiącom, milionom kobiet nie wypadają dzieci, ale mnie na pewno wypadnie – przecież jestem wyjątkowa również pod tym względem.

Chusta elastyczna
Na pierwszy ogień poszła pożyczona chusta elastyczna. Mota się ją bardzo łatwo, jest jeden rodzaj wiązania, które się stosuje, a nazywa się „kieszonką”. Przeznaczona jest dla małych dzieci –w zależności od producenta oraz doświadczeń mam, mówi się, że elastyki są dobre do 6-8kg. Minus jest taki, że może sprężynować, a my przecież dążymy do stabilizacji dziecka w chuście, ma się nie majtać. Jednak strach przed nauką wiązania, tym że moje problemy związane z motaniem spowodują, że M. znienawidzi chustę, a ja tym bardziej spowodowały, że na okres 1-2 miesięcy postanowiłam spróbować.

To była dobra decyzja (choć dziś zaczynałabym od razu z bawełnianą). Zobaczyłam, że małej podoba się bycie blisko mamy. Kiedy M. miała niespełna 2 miesiące wyjechałam z nią oraz psem na mały urlop. S-A-M-E*. Nie wyobrażam sobie tej całej logistyki bez chusty.

KP-ALB342-03ob

Tutaj udajcie, że nie widzicie niedociągnięć na chucie ;)

Chusta bawełniana, wiązana
Elastyka trzeba było oddać, a zbiegło się to z decyzją o zakupie chusty bawełnianej, wiązanej. Ze względu na moje problemy z kręgosłupem nie brałam nawet pod uwagę chusty kółkowej (do czasu ;) od dwóch tygodni jedna kółkowa zamieszkuje z nami), aby nie obciążać jednego ramienia. Schody zaczęły się w momencie decyzji „jaka wiązana”?

Potrzebowałam czegoś: uniwersalnego, co starczy na długo, będzie oddychające, dobre na lato i zimę, łatwe do motania, w rozsądnej cenie… aha, nie lubię niektórych rzeczy kupować używanych (co innego pożyczenie – nie pytajcie czym to się różni – w mojej głowie różni). Chusta do takiej grupy należy: dziecko gryzie, ssie, ulewa, coś przecieka przez pieluchę. Miała być nowa i już, choć to wymagało jej późniejszego „złamania” (prania, prasowania, noszenia, by ją zmiękczyć).

Wśród porad jakie mi dawano najważniejsze były dwa czynniki: splot skośno-krzyżowy, który sprawia, że chusta pracuje, lepiej się dociąga, po prostu nie wypruwam sobie flaków przy jej motaniu.

Druga przydatna sprawa, to aby była „pasiakiem”, czyli w paski, a jeszcze lepiej z oznaczeniem różnych brzegów chusty (to akurat sobie darowałam) – nie jest to niezbędne, ale na początku drogi chustowej bardzo przydatne, by wiedzieć czy ciągnie się materiał z dobrej strony.

Zdecydowałam się na to, aby była bawełniana w 100%. Domieszka bambusa chłodząca akurat na lato bardzo kusiła, jednak mogła powodować śliskość chusty, co przy większym dziecku sprawiałoby jej luzowanie i konieczność ciągłego poprawiania. Czyli nie byłaby już tak uniwersalna czasowo.

Długość trzeba dobrać do wymiarów noszącego oraz rodzaju wiązania jakie chcemy praktykować. Ja korzystałam z tabelek producentów.

Moja pierwsza chusta
Po przejrzeniu 101 stron, porównaniu cen i wzorów klamka zapadła. Znalazłam naszą pierwszą chustę. Naszą. Chustę. Lenny Lamb Babie Lato. O tu! Choć rozważałam również chusty Little Forg’a.

Zaczynałam motanie od „kieszonki”, ponieważ w wiązaniu była bardzo podobna do tej z chusty elastycznej. Później przyszedł czas na motanie na plecach w „plecak prosty”, który wciąż szlifujemy.

Właśnie mija jakieś pół roku, a ja ciągle jestem z niej mega zadowolona. Do parki dokupiłam jej niedawno kółkową-siostrzyczkę, aby odciążyć plecy babć, które czasami zostają same z M. Jej wiązanie jest łatwiejsze, dlatego mam nadzieję, że chustonoszeniem zarazi się więcej rodziny.

 

* Publikując ten tekst (choć powstał dwa miesiące temu) równieżjestem z M oraz Eosem na Mazurach. :) I jest klawo!

*****Całość tekstu i opinii jest moja i najmojsza, czyli subiektywna, nikt w niego nie ingerował. Zawiera w sobie link afiliacyjny. Oznacza to, że jeżeli kupisz coś poprzez niego, to ja otrzymam później zniżkę w LL, a patrząc na asortyment na pewno planuję tam wrócić. Klikając i kupując docenisz mój wysiłek i opinię. Możesz też podać przy zakupie mój numer polecającego: 34759.