Kaktus w opałach, czyli o tym jak gasić pożary w social mediach

Kaktus w opałach, czyli o tym jak gasić pożary w social mediach

Historia

Przychodzi niewidomy klient z psem asystującym do lokalu gastronomicznego i słyszy, że nie zostanie wpuszczony. Prosi o przyprowadzenie managera, a w odpowiedzi dostaje “nie, bo nie”. W mediach wrze od tego incydentu. Na fanpage restauracji setki, jak nie tysiące, wpisów przyrzekających nieskorzystanie już nigdy z oferty lokalu. Bo jak można nie wpuścić niewidomego? Jak można nie znać przepisów mówiących o tym, że psy asystujące mogą przebywać zarówno w centrach handlowych jak i lokalach gastronomicznych? Jak można tak potraktować osobę niepełnosprawną? Burza trwa.

Następnego dnia jest odpowiedź restauracji. Oświadczenie. Nie było tak jak mówią media. Było inaczej. I co teraz?

Kto ma rację?

Droga ekipo Blue Cactus, Wy macie swoją wersję, druga strona ma swoją. Smród poszedł w świat. To co jest teraz istotne, to Wasza odpowiedź. I zasmucę Was – tylko oświadczać, to możecie się swoim ukochanym (a panie oświadczyny przyjmować), bo przy dzisiejszej komunikacji w social mediach to nie jest wyjście.

Znacie sytuację Sokołowa kiedy pewien bloger narobił im czarnego PRu? Może Was to zdziwi, ale prawdziwe straty i prawdziwie negatywne opinie zbierali po wejściu na drogę sądową. Dlaczego? Nikt w social mediach nie lubi sztywniaków. Nikt w social mediach nie jara się długimi tłumaczeniami. W social mediach w takim przypadku liczy się nie to kto zawinił, ale to kto jak z sytuacji wyjdzie. Kto zachowa się z klasą, ale też kto będzie miał odpowiedni dystans. Jestem teraz niczym Max i mówię jak jest – niestety nie chodzi o to kto ma rację, o to co jest sprawiedliwe, ale o komunikację.

Komunikacja w social mediach

Oświadczenie to za mało, należy iść krok do przodu. Ok, może faktycznie nie Wy zawiniliście, ale warto dać tym wszystkim oburzonym “coś więcej”, pokazać wyraz Waszej dobrej woli, przedstawić dowód na to, że Wy nie jesteście ani przeciwko niepełnosprawnym, ani przeciwko ich psom asystującym, a wręcz przeciwnie! Oświadczenie tego nie załatwi – potrzebne są dowody. Nie chcę silić się na przedstawienie dla Was recepty, ale na szybko przychodzą mi do głowy trzy rzeczy:

1) wprowadzenie na stałe kącika dla osób z psami, nie tylko tymi asystującymi

2) specjalne, stałe lub czasowe oferty dla osób niepełnosprawnych

3) rozpoczęcie współpracy z jakąś fundacją działającą na rzecz osób niepełnosprawnych i np. przekazywanie im 1% – informowanie o tym Klientów np. w menu i na stronie

Można wybierać w tym, można wymyślać… tylko nie myślcie zbyt długo, za dzień, za dwa może być za późno. W social mediach nie dość, że oświadczenia nie wystarczają, to jeszcze trzeba się spieszyć, bo zaraz rzesze mieszkańców Wysp Wielkanocnych dowiedzą się o sprawie i również zaprotestują przeciw Waszym działaniom, nie czekając na wyjaśnienia.

A Wy Drodzy Czytelnicy jakie rozwiązania byście polecili Blue Cactusowi?

 

 

 

O sprawie dowiedziałam się z portalu WawaLove.
Oświadczenie Blue Cactus można przeczytać tutaj.
Foto: Antonio Cruz/Abr

 

  • http://wkurzanie.pl Wkurzony

    Droga Autorko,

    Po tekście gazety i oświadczeniu wydanym przez lokal gastronomiczny nadal nie wiem, jak było naprawdę. Być może prawdę mówi Blue Cactus, a nie niepełnosprawny – ten wariant trzeba dopuścić. Jeśli tak jest, to idąc Twoim tokiem rozumowania powstaje następująca zasada:

    1. Każdy może wg własnego uznania obsmarować dowolną firmę

    2. Każda obsmarowana firma, nawet jeśli jest całkowicie bez winy, jeśli ją zwyczajnie oszkalowano, nie ma prawa wyjaśnić, jak było, tylko ma gasić pożar w SM, dając rabaty, ustępstwa, specjalne oferty etc.

    Być może masz rację, Autorko, ja nie śmiem tego kwestionować. Ale jeśli ją masz, to biada przedsiębiorcom…

  • admin

    Witam,

    Masz całkowitą rację, że trzeba dopuścić wariant niewinności BC, tylko jakby nie o rozwiązywanie sporu “kto mówi prawdę, a kto jej nie mówi” mi chodziło. Nie chcę rozstrzygać kto był tym sprawiedliwym, kto pokrzywdzonym, kto usiśnionym, kto gnębicielem. Patrzę jakby od strony zupełnie technicznej. Można wchodzić w rozstrzyganie sporów na drogę bardzo formalną: oświadczenia, pisma, droga sądowa itp. itd., a można niczym ostatnio Orange i Plus GSM podejść do sprawy kreatywnie (taki ładny pstryczek w nos: http://www.wykop.pl/link/1665149/serce-i-rozum-odpowiadaja-na-reklame-plusa/ i nikt nikogo raczej nie będzie sądził).
    Niech firmy dochodzą swoich praw, ale są po prostu różne drogi, a dodatkowe formy (jak te moje trzy propozycje) mogą tylko utrwalić pozytywny wizerunek firmy – można to wykorzystać jako szansę, jest szum negatywny, przeróbmy go w wielki pozytyw. Proszę zauważyć, że ja poddaję w wątpliwość kwestię pójścia drogą samego oświadczenia i poprzestania na nim. I może nieudolnie, ale opisuję działanie samych social mediów nie rozstrzygając co jest sprawiedliwe, raczej staram się znaleźć drogę która po prostu będzie bardziej skuteczna od suchego oświadczenia. I chyba niestety nie ma co liczyć na wygraną wielkiej sprawiedliwości i prawdy w SM ;) bo tam wielu ludzi szuka po prostu sensacji, a ten temat im jej dostarczył.

    Z pozycji osoby związanej jakoś z przedsiębiorczością… również bardzo ubolewam nad tym, ale niestety tak to widzę.

  • Alicja

    Madrze oceniasz sprawe z punktu widzenia restauracji. W biznesie nie chodzi o to kto ma racje, lecz jak ograniczyc szkody..:-)